Wiatr w żagle.

26 Maj

 

26 maj.

Trochę to trwało, zanim wewnętrznie dojrzałam do tego by samej sobie dać obietnicę. Może to brzmi dziwnie, ale obiecałam sobie sumienność i terminowość. Ten blog powstaje po to, by dzielić się z Wami wszystkim tym, co związane jest z projektowaniem, a nie tym, że świeci pustkami. ( jeszcze 😉

Tak naprawdę jest to moje drugie podejście do blogowania. Pierwsze zakończyło się fiaskiem, choć inicjatywa, zamysł i zaangażowanie były całkiem niezłe. Pomysł miał potencjał, choć uważam, że narodził się w złym momencie i trafił na mało podatny grunt.

Czasem człowiek musi dojrzeć do pewnych decyzji. Do tego mojego drugiego podejścia zbierałam się  dość długo. Nie były to dni, tygodnie, a nawet miesiące. Upłynęło kilka lat.  Przez ten czas ustalałam każdy najdrobniejszy szczegół, by móc  podjąć tą decyzję ponownie. Wtedy było to płynięcie z falą ekscytacji, tym razem wiązało się z dużo większym ryzykiem.

Nadszedł długo wyczekiwany moment, gdy podjęłam decyzję. Pierwszym krokiem była rezygnacja z etatu. Tak!  Wskoczyłam na głęboką wodę. Zaryzykowałam. Pomyślałam, że jeśli nie teraz to kiedy ?!

Skąd niby ta decyzja?! Może to wynik determinacji, może kontaktów, może doświadczenia, może przychylności losu. A może stało się to dzięki ludziom, który mnie otaczają. Dużo jest tych wszelkich „może”.. A może jest to finalnie składanka tych wszystkich może-elementów. Sama nie wiem, choć bardzo cieszę się że znalazłam w sobie odwagę.

Pamiętam dzień, gdy z uśmiechem na ustach mówiłam wszystkim, że od tego właśnie momentu jestem osobą bezrobotną. Tylko w cudzysłowie oczywiście. Chodziło mi bardziej o rezygnację z etatu u kogoś. Zrobienie kroku w przód. Podjęcie ryzyka.

Czułam się wtedy naprawdę wolna. Nie wiem czy mieliście kiedyś taką sytuację, ale ja naprawdę czułam jakby ktoś ściągnął mi z klatki piersiowej ogromny kamień. Zaczęłam głębiej oddychać. Potem dopiero dopadła mnie delikatna panika. Na szczęście szybko minęła i mogłam zacząć działać.

Ludzie bliscy byli ze mną w tej decyzji. To ma naprawdę  duże znaczenie, kiedy są obok osoby, które Ci kibicują. Wspierają Cię. Pozostali kwitują tekstami w stylu „ jesteś jedyną osobą, która cieszy się z bezrobocia”. Tego się nie zmieni. Z tym trzeba żyć.  Ja mimo wszystko bardzo się cieszę. Nastał  kolejny fajny etap w moim życiu.

Jestem osobą, która bardzo ciężko pracowała na to, co ma. Choć bywało różnie. Ludzie próbowali mnie przekonać, że pomysł na życie który wybrałam jest błędny.

Do dziś dźwięczą mi w uszach słowa mojej plastyczki, która za wszelką cenę chciała mnie odwieźć od pomysłu pójścia do liceum plastycznego ( co niestety jej się udało) a później zdawania na architekturę wnętrz. Na szczęście wtedy była mama, która nie pozwoliła mi się poddać. To dzięki Niej jestem tu gdzie jestem. Bo to Ona jako pierwsza we mnie wierzyła. Dziś w dniu Jej święta i korzystając z okazji chciałabym Jej za to wszystko podziękować! 🙂

Teraz świadomie uważam, że podjęłam dobrą decyzję. W odpowiednim momencie. Nie wiem, co stanie się za rok, dwa. Ale wiem, że w życiu trzeba próbować. Mam osobę, która mnie wspiera. Na którą mogę liczyć. Mam doświadczenie. Mam kontakty. Mam wiedzę. To pomoże mi ruszać w świat z otwartym umysłem, szukając nowych wyzwań i inwestycji.

Dziś mam sporo pracy. I to mnie cieszy. Ale podchodzę do tego z dużą dozą pokory. Cieszę się, że ludzie widzą moje zaangażowanie. Cieszę się, że mi ufają i chcą ze mną pracować. To ma naprawdę duże znaczenie. Ostatnio mam wrażenie, że praca pochłonęła mnie tak bardzo, że się w niej zatraciłam.  Wydaje mi się nawet, że doba się kurczy. Czy jest to możliwe?! Oby nie, bo tyle jest jeszcze misji do spełnienia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *